penitencjarny plac zabaw

Penitencjarny plac zabaw – metoda na małego smroda

Penitencjarny – słowo kojarzące nam się z więziennictwem, systemem sprawiedliwości oraz resocjalizacją. Ale ostatnio nabrało zupełnie innego znaczenia, ponieważ z powodzeniem opisuje pewną ciekawą wizję placu zabaw dla dzieci. Tak oto powstał penitencjarny plac zabaw obok 2 znanych mi do tej pory ich wersji.

Ostatnio telewizja pokazuje coraz ciekawsze fakty z życia naszych małych, lokalnych społeczności. Jako, że rzadko oglądam to co ukazało się moim oczom trochę wbiło mnie w fotel. To właśnie w wiadomościach padło hasło – penitencjarny plac zabaw. Jako młoda matka myślałam, że widziałam już wszystkie możliwe wersje placów zabaw dla pociech. Moim oczom ukazywały się te najnowsze, piękne, kolorowe z matą amortyzującą upadek z drabinek, z systemami lin do wspinaczki. Widziałam też te, które czasy świetności miały już za sobą, a farba niemiłosiernie każdym odłażącym z drewnianych konstrukcji płatem odliczała mijające lata. Ale i na takich placach dzieci potrafią dobrze się bawić. Miałam okazję widzieć również systemy pamiętająca lata jeszcze przed moimi narodzinami, a mam już prawie 35 lat. Takie systemy metalowych drabinek i huśtawek pamiętam z czasów kiedy wakacje spędzało się na campingach pod namiotem lub w przyczepie ciągniętej przez pół Polski. Darzę je swoistym sentymentem. Ale to co zobaczyłam w tv zaskoczyło mnie całkowicie! Udowodniło mi, że jeszcze mało widziałam w swoim życiu!

Penitencjarny plac zabaw

Penitencjarny to raczej słowo z więziennictwa i na bank nikomu z Was nie kojarzy się z wychowywaniem małego dziecka. A jednak, jak bardzo każdy z nas się mylił! Ludzka fantazja czy też pomysłowość nie za granic 🙂 Pomiędzy blokowiskami deweloper czy też wspólnota ustawiają boxy z kontenerami na śmieci, planują place zabaw i małe skwery oferujące cień i ławkę zapraszające do odpoczynku. Oczywiście wszystkie te elementy powinny ze sobą współgrać zarówno wzajemnym położeniem jak i stylistyką czy architekturą. Lubimy przecież poukładane otoczenie, bo ono pozwala nam odpocząć, zebrać myśli. Stąd biorąc po uwagę gotową i dostępną infrastrukturę na osiedlu postawiono penitencjarny plac zabaw dla najmłodszych. Ale, że jak?!

plac zabaw dla dzieci

Śmietnik czy plac zabaw, co za różnica?

Wyobraźcie sobie nowoczesny box z kontenerami na śmieci, taki jakich wiele! Dach z blachy falistej, boki z siatką, a całość zamykana drzwiczkami na zamek. Jednak włodarze okolicy poszli o krok dalej, taką samą infrastrukturę postanowili udostępnić w celu urządzenia placu zabaw dla maluchów.

Dzieci tam przecież będą bezpieczne! Pociecha nie ucieknie, nikt niepowołany na nie tam nie napadnie. Rodzic nie musi uważać na innych przechodniów, którym maluch potrafi wpadać pod koła jednośladów, wózków czy zwyczajnie pod nogi. Zwierzęta też nie będą zanieczyszczały piasku, bo niby jak mają się przedostać przez małe oczka siatki? A do tego twórcy tego cudu architektury pomyśleli również o pogodzie! Dzięki dachowi z falistej blachy ani deszcz ani słońce nie będzie straszne rodzicom i ich dzieciom. No i infrastruktura bezpieczna jest przecież, bo jakiemu małoletniemu lub odrobinę starszemu wandalowi chciałoby się forsować zakratowane ściany. Jakże ta wizja jest idealistyczna, prawda?? Mówi się jednak, że….

plac zabaw dla dzieci, huśtwaka

Piekło wybrukowane jest dobrymi intencjami

I tu jest problem. Choć intencje dobre, na papierze wyglądało to przecież idealnie. Przecież chronimy dzieci oraz elementy placu zabaw. Normalnie cud, miód i orzeszki! Co się rodzicu czepiasz, skoro tak będzie wszystkim lepiej… Ale czy jako matka wyobrażam sobie, że spędzam czas z synami zamknięta jak jakiś zwierz w boxie, za kratami? Czy nie po to wychodzimy z maluchami, aby poznały świat, aby uczyły się życia w społeczeństwie, bawiły z rówieśnikami? Dla dziecka przecież najważniejsza jest tutaj możliwość zdobywania doświadczenia. A doświadczenie to coś namacalnego, coś czego dotknie, czego doświadczy, co pozna z pomocą swoich zmysłów! Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie zawsze ten proces jest ławy dla otoczenia, ale to JA jako Rodzic będę stawiała granice mojemu malcowi… A nie zakratowana rzeczywistość i jego pomysłodawcy….

Szkoda, że nie zapisałam sobie nazwy tej miejscowości, szczycącej się tak chlubnymi wynalazkami… A może to w Waszej miejscowości wykluł się w tęgich umysłach tak iście szatański plan na okiełznanie żwawych maluszków??? Widzieliście te same wiadomości? Co o tym wszystkim myślicie???




Istnieje 14 Komentarzy

Dodaj swój
  1. Pomysłowa

    Co prawda, niektórym rodzicom by się coś takiego przydało, bo przyprowadzają na blokowe place zabaw dzieci, których w ogóle nie potrafią opanować. Efekt – wydzieranie się pod oknem od rana do nocy i to takie, że nawet ktoś, kto lubi dzieci, ma ich po tym serdecznie dosyć. Mimo to, sam pomysł wyjątkowo nieudany. Jeśli tak bardzo chcieli zapobiec uciekaniu dzieci, wpadaniu pod koła rowerów itp. wystarczyłoby plac ogrodzić, a nie od razu robić z niego więzienie.

  2. Ania

    Widziałam ten materiał i też do dziś jestem w szoku. Nie poszłabym z moim dzieckiem na taki plac zabaw chyba nawet gdyby nie było innych. Trochę rozumiem zamysł, ale wykonanie jest okropne. Taki plac zabaw kojarzy mi się m. in. że wspomnianymi wiatami śmietników umiem i z klatką.


Zamieść nowy komentarz