zabawny maluch

Zabawny maluch – konkurs z Canpol babies

 

Zabawny maluch, to wcale nie tak rzadkie. Dzieciaki potrafią rozbroić każdego dorosłego swoją minką, ciekawym pomysłem na recykling niektórych sprzętów w domu. Pamiętacie takie momenty?

Zabawny maluch przypada w udziale każdemu rodzicowi. Rozbawiają nas minami, stwarzanymi sytuacjami. Często ich pomysł na użycie jakiejś rzeczy powoduje salwy śmiechu całego otoczenia. Chciałabym abyście mieli okazję pochwalić się właśnie takimi momentami, opowiedzieli nam o nich i pozwolili aby policzki bolały nas ze śmiechu 🙂 Dlatego też zapraszam Was na konkurs, w którym jedna osoba będzie miała okazję wygrać fajny zestaw zawierający:
* elektryczny sterylizator parowy
* butelki z serii Little Cutie
Zapraszamy zatem do udziału!!!
1. Konkurs trwa w terminie 03-13.01.2017.
2. Wyniki zostaną podane w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. Laureata wybierze komisja składająca się z naszej rodzinki.
3. Do wygrania jest 1 zestaw z plakatu konkursowego.
4. Sponsorem konkursu jest Canpol Babies.
5. Organizatorem konkursu jest blog Mama na Tropie. Organizuję konkursy ponieważ kocham rozpieszczać moich czytelników i miło mi będzie jeśli polubicie mnie, zaobserwujecie bloga, zostaniecie z nami na dłużej!
6. Miło będzie jeśli nie zatrzymacie wiadomości o konkursie tylko dla siebie i polubicie oraz udostępnicie plakat konkursowy z postu lub z naszego FB <<TUTAJ>>
7. Zadanie konkursowe!
Temat konkursu to „Zabawny maluch”. Każdy młody rodzic ma w zanadrzu kilka takich historii, kiedy maluch zrobił coś, powiedział, itp. a otoczenie skwitowało to salwami śmiechu lub wielkim zdziwieniem. Czekam na takie właśnie historie. Zamieszczajcie je w komentarzu pod tym postem na blogu. Jeśli chcecie dodatkowo zamieścić zdjęcie to jest to traktowane jako uzupełnienie historii zamieszczonej na blogu. Zdjęcia można zamieszczać pod plakatem konkursowym na FB <<TUTAJ>>, oznaczcie wszystko tym samym nickiem/nazwiskiem.
8. Komentarze na blogu są zatwierdzane przez administratora w ciągu 24h. W razie problemów proszę o kontakt: kontakt.mamanatropie@gmail.com
9. Wysyłką nagród zajmuje się Canpol Babies na terenie Polski.
10. Laureat powinien przesłać swoje imię i nazwisko, adres, numer telefonu oraz e-mail w celu wysyłki nagrody na adres organizatora konkursu w terminie do 7 dni od ogłoszenia wyników: kontakt.mamanatropie@gmail.com.
Milej zabawy!
A jeśli tak jak ja chciałabyś/chciałbyś móc organizować konkursy, w których Twoi czytelnicy będą mogli wygrywać fajne nagrody lub brać udział w testowaniu produktów firmy Canpol Babies zapraszam do dołączenia do programu Blogosfera <<TUTAJ>>.
canpol babies

*** WYNIKI *** WYNIKI *** WYNIKI ***

Kochani dziękuję Wam serdecznie za udział w konkursie i tak boskie, tak wspaniałe i śmieszne historie. Moje dzieci też zaskakują mnie każdego dnia pomysłami na innowacyjne zastosowanie przedmiotów codziennego użytku lub słów w zdaniach wbijających otoczenie w ziemię.  Niestety mogłam nagrodzić tylko jedną osobę i chciałam nagrodę przekazać:
Pani, która opowiedziała nam historię o kotach, które o dziwo okazały się jednak interaktywne 🙂
Poproszę o dane do przesyłki nagrody przez sponsora (imię, nazwisko, adres, telefon dla kuriera i adres e-mail dla sponsora który wysyła informację o nadaniu nagrody). Gratuluję ogromnie!!!
A pozostałe osoby zapraszam na kolejne konkursy, które już niebawem na blogu 🙂



Istnieją 42 Komentarze

Dodaj swój
  1. Aleksandra

    Mój kochany synek z dnia na dzień robi coraz to zabawniejsze rzeczy. Z zeszłym tygodniu poszedł do kuchni i wyjął suszarkę do owoców ( często układamy razem owoce) Wiec wie gdzie była. Usiał na niej i udawał ze jest włączona , gdy zapytaliśmy co takiego robi to powiedział Pomagam mamusi suszyć pampusia bo szymek zrobił siusia i trzeba ukryć sisi. Każdy z nas zaczął się śmiać z jego minki.

  2. Adrianna

    Mój synek jest jeszcze zbyt mały żeby zasypywać nas powiedzeniami, które wbiłyby nas ze śmiechu w fotele. Chociaż nie powiem, bo wystarczy, że spojrzę na mojego urwisa, który zrobi zabawną minkę i od razu buzia mi się śmieje. Mam też jednak 5 letnią siostrę i to ona jest niewyczerpującym się źródłem zabawnych ripost, pytań i tekstów. Mieszkamy zaledwie kilka metrów od siebie, w tym samym budynku, a więc spędzam z siostrą dużo czasu. Ostatnio byłam z synkiem u rodziców i gdy synuś spał, my z mamą i siostrą wzięłyśmy się za grę planszową. Dla nas była ona niezrozumiała i mama rozpoczęła rozmowę z młodszą siostrą:

    -Gabrysiu, gdzie jest instrukcja od tej gry?
    *Ale mamusiu, po co Ci ona?
    -Nie wiemy o co chodzi w tej grze.
    *Nie potrzebujesz jej. Ja jestem Twoją instrukcją.

    Pękałyśmy z mamą ze śmiechu, bo siostra miała minę tak poważną, a jak się później okazało, faktycznie została naszą instrukcją i wszystko pięknie wytłumaczyła. 🙂

  3. Dominika

    Przed Bożym Narodzeniem byłam z synkiem na mszy w kościele, było też mnóstwo mniejszych i większych dzieci, więc ksiądz zebrał sporą grupkę pod ołtarzem i zadawał im pytania.
    Ksiądz pyta czy w domu kładzie się sianko pod obrus, na co mój rezolutny synek :
    – Nie, bo tata mówi, że wtedy wódka by się wywracała

  4. Marta

    Dzisiejszy dzień. Ksiądz chodzi po Kolędzie.
    My, jak to my – wszystko na ostatnią chwilę. Ministrant przyszedł poinformować, że zaraz przyjdzie ksiądz. W mieszkaniu zrobiło się zamieszanie – „Gdzie są pieniądze?”. Szybko szykowaliśmy kopertę, włożyliśmy banknoty, a wszystkiemu przyglądał się nasz 3-letni syn Igor.
    Dzwoni ksiądz do drzwi, mówię do synka, żeby go ładnie przywitał, a on do księdza „A Ty po co przyszedłeś? Po pieniądze co je mama do koperty włożyła???”
    Ksiądz zaczął się śmiać. My również, choć zrobiłam się czerwona jak burak i wyjaśniłam zamieszanie sprzed jego wizyty 😀

  5. Aleksandra Maśluch

    Nasza Kornelcia jest jeszcze mała ale aparatka z niej jest niesamowita.. często robi coś co doprowadza wszystkich do śmiechu.. w święta dostała mnóstwo prezentów i słodycze więc tatuś chciał się z nią podroczyć i podciągał jej co chwilę czekoladę cukierki czy jakieś inne słodkości.. gdy przychodziła i po swojemu skarżyła na tatę powiedziałam jej żeby następnym razem schowała coś co tata jej będzie chciał zabrać.. mina wszystkich gości była niezapomniana gdy zmieniłam małej pampersa a w nim i w rajstopkach były poupychane słodycze.. skąd 10 miesięczne dziecko ma takie pomysły to ja nie wiem ale u nas często dzięki małej mamy powody do radości i mnóstwa śmiechu..

    • MamaNaTropie

      Oj maluchy są cudne, moje np. wczołgiwały się pod stoły i krzesła i próbowały segregować makulaturę na zasadzie to do zjedzenia a to nie

  6. EB

    okres ukończenia 30 miesięcy przez mojego synka był milowym krokiem rozwojowym: pojedyncze wyrazy i proste zdania zamienił w słowotok i słowotwór, przeszliśmy w ekspresowym tempie odpieluchowanie i nastąpił czas fascynacji swoim ciałem typowy dla 2-3 latków( nie ma pieluchy i pojawiło się coś interesującego). Ku naszemu zażenowaniu również przy naszych znajomych i w miejscach publicznych. Mój kreatywny małżonek (ponieważ nic nie pomagało) postraszył juniora żołnierzami (nie pytajcie dlaczego akurat tak, bo nie wiem;-) )- ” jak się będziesz bawił siurdakiem, to Ci go żołnierze utną”. I poskutkowało.
    Ponieważ proces samodzielnego siusiania takiego malucha jest dość wydłużony, instruowaliśmy go, jakie czynności powinien wykonywać w toalecie. Pewnego dnia towarzyszył mi w toalecie i również mnie instruuje: „siurdak na dół do kibelka”…po czym zagląda skonfudowany i pyta: „nie masz siurdaka?” odpowiadam”nie, bo dziewczynki nie mają siurdaków” maluch kontynuuje: „a dlaczego?-bo Ci ucięli?” zmęczona całodziennym 《po co i dlaczego》 odpowiedziałam rozbawiona twierdząco. Synek chwilę się zastanawiał, po czym na jego twarzy odmalowało się pełne zrozumienie i mówi:” a Marta w żłobku też nie ma siusiaka…bo też jej ucięli. ..bo też się bawiła. ..”….odpadłam 😀

  7. Dominika

    Drugim słowem wypowiedzianym przez córeczkę zaraz po „mama” wcale nie był tata, baba itp., tylko ko ko. Nie do końca wiem skąd się to wzięło, ale do dziś córka szaleńczo zakochana jest w kurach. Do tego stopnia się w nich lubuje, że po tygodniu prób chodzenia, jak tylko poczuła się pewniej na nóżkach, pierwsze co zrobiła to spróbowała udawać kurę. Pochyliła się do przodu, lekko zgięła nóżki w kolanach, odchyliła delikatnie wyprostowane rączki do tyłu, zaczęła tuptać po kuchni w kółko i po swojemu gdakać. Przez jakieś 5 minut mieliśmy przedstawienie w kuchni z odgłosem ko ko ko. Niestety wybuchem śmiechu lekko ją przestraszyliśmy, ale przy takim czymś nie dało się inaczej zareagować 😀

  8. edya6

    Najśmieszniejsza historia w roli głównej z moim dzieckiem wydarzyła się pewnego lata w podmiejskim autobusie.Moje dziecko było i jest bardzo ciekawe świata,ale też jak się okazało ludzkiego ciała .Ja zaangażowana mocno w rozmowę telefoniczną z przyjaciółką,a moje dziecko w tym czasie zaangażowane całe sobą i swoim malutkim ciałem, co by dosięgnąć stojącej obok starszej pani i podwinąć jej spódnicę.I tak uczyniło.Żeby było śmieszniej i tragiczniej udało się tak zawinąć spódnicę,że przez moment wszyscy mogli podziwiać majty w kwiaty i pulchną pupę.Moje dziecko do tego poklepało panią po tyłeczku i dopiero w tym momencie dało Pani sygnał,żeby się,,ocknęła” i przysłoniła ,,kwiaty na ciele”.Wprawiło to wiele osób w dobry nastrój,a mnie oprócz śmiechu też w lekkie zakłopotanie.Całe szczęście starsza pani okazała się zdystansowaną osobą i powiedziała,że ,,miała nosa”,że założyła majty,a nie stringi……;)

  9. Partycja

    Nasza Córeczka ciągle nas zaskakuje 🙂 Jeszcze nie skończyła 3 roku życia a już malutka Mądrala z niej:) Ubaw każdego dnia:) Podczas ostatniego spaceru , gdy powiedziałam ” Chodżmy już do domku bo zimno” odpowiedziała mi : ” To kup sobie książkę o ciepłych krajach” 🙂 Śmiechu co nie miara:) Teraz jestem w ciąży i nie mogę się doczekać kiedy razem zaczną rozprawiać między sobą:)

  10. Ewelina R.

    Nasza córeczka jeszcze całkiem mała,
    Roczku nie ma a już z niej niezła mądrala.
    Gdy czasem zrobi nam psikusa
    Uśmiech mamy od ucha do ucha.
    W te święta sprawiła ta nasza mądrala
    Że cała rodzina ze śmiechu pękała.
    W Wigilijny wieczór bawiac się z zachwytem
    Zaobserwowała jak pewien łakomczuch cukierki z choinki zjada z apetytem.
    A dnia kolejnego gdy rodzina wspólnie w salonie czas spędzała
    Babcia weszła i strapiona zapytała:
    ” A kto to przed kolędą wszystkie cukierki z choinki pozjadał?”
    A nasz szkrabek wówczas swoje piękne dwa zabki pokazał.
    Uśmiechneła się, i paluszkiem pokazała na łakomczucha pokazała, w brzuchu którego zniknęła cukierków góra cała.
    ” Tata ciuciu am am” powiedziała
    I wtedy cała rodzina ze śmiechu się pokładała.
    A nasza Juleczka dumna z czynu swego
    Podreptała do taty zawstydzonego
    Przytuliła go mocno i powiedziała:
    ” Tata ta id” i paluszkiem kąt wskazała.
    Tym samym kare łakomczuchowi dała.
    Po tej sytuacji rodzina ze śmiechu pekała.
    Takie to wesołe sytuacje mamy
    I za to naszą jedenastomiesięczną córeczkę tak mocno kochamy;)

  11. Marlenax

    Kilka dni przed świętami podczas dekorowania naszej żywej i jeszcze CUDNIE pachnącej choinki, razem z córcią wspominałyśmy odwiedzone jarmarki bożonarodzeniowe oraz snułyśmy plany na najbliższe dni.
    A kiedy pojedziemy zobaczyć szopkę (mieszkamy na Śląsku i co roku odwiedzamy słynną szopkę w Panewnikach) – zapytała moja córcia,
    po Świętach – odpowiedziałam.
    A kiedy pojedziemy do cioci Basi – padło kolejne pytanie,
    w Drugi Dzień Świąt – odpowiedziałam.
    A jak się nazywa kościółek od cioci – zapodała moja rezolutna 3,5 latka
    Matki Boskiej Szkaplerznej – odpowiedziałam niestrudzona.
    Mamusiu – to znowu córcia – a powiedz mi jak Matka Boska tego Jezuska „szkaplała”…
    Na to wybuchnęłam takim śmiechem, że nie mogłam się opanować prze dobrych kilka minut. W rezultacie wylądowałam razem z córcia pod choinką gdzie łaskocząc siebie nawzajem zaśmiewałyśmy się do rozpuku. A dekorowanie choinki… dokończył tata

  12. Ja-Nina

    Nie tak dawno moja malutka córcia przerabiała etap zabawy w „zakupy”. Do dziś nie wiem dlaczego, ale Agatka zakodowała sobie, że zawsze jak się komuś daje pieniążki to dostaje się resztę. Problem polegał jednak na tym, że swoją teorię postanowiła sprawdzić w …kościele. Kiedy ksiądz chodził z koszykiem, wrzuciła doń pieniążek i równocześnie całą garść wypełniła resztą. Wyraz twarzy księdza, mój i innych wiernych – bezcenny.

  13. Katarzyna C.

    Moja córeczka codziennie wymyśla coś nowego, a ponieważ mało mówi to rozbawia nas śmieszną miną albo kolejną psotą. Każde dziecko tak robi…
    Jednak zdarzyło się coś co na zawsze zostanie mi w pamięci i z chęcią opowiem to dzieciakom jak już będą większe.
    Otóż jestem w ciąży, a moja córeczka lubi dotykać i przytulać się do brzuszka. Ostatnio zapytałam jej
    – „Gdzie jest dzidzia?”
    W odpowiedzi odsłoniła mój ciążowy brzuszek.
    Zapytałam:
    – „A co robi dzidzia?”
    – „Niam”
    – „A co dzidzia je?”
    Kiwnęła głową i powiedziała zdecydowanie
    – „Bamam” [ czyli banan ]
    Piękna to była scena. Takie chwile trzeba przeżyć, bo opowiedzenie tego nie wzbudzi w Was tyle emocji.

    A ja jestem dumna z córeczki 🙂

  14. Sylwia Cichoń

    Mój synek jest teraz na etapie powtarzania za mną i mężem różnych odgłosów i naśladowania tego co my zrobimy. Ostatnio rozsmieszyl nas do łez. Akurat bawił się w kuchni w swoim plastikowym domku z zabawkami a mąż pomagal mi wyciągać pościel z pralki. Wyglupialismy się chwilę z mężem że jesteśmy duchami i zakładalismy na siebie pościel i prześcieradło i robiliśmy ” uuuu uuuu ” jak to duchy. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy że mały obserwuje nas ze swojego domku. Za chwilę poszłam powiesić pranie a mąż robił sobie kawę ( był bardzo skupiony na tejże czynności 🙂 . Przychodzę do kuchni i nagle w sekundzie wpada na moje nogi coś szybkiego i dziwnego. Jak ja się wystraszylam… To był nasz synek który rozpędzony biegł z kocem na sobie i wołał ” buuu aaaa łaaaa ” ( ulepszyl nasze odgłosy) 😀 Biegał po całej kuchni ten nasz duszek i wszędzie się chowal. Jak my się śmialismy hahahahaha. Chyba 10 minut na całego 😀 W ogóle nie dał się złapać i wszędzie uciekał i się chowal. Widok był bezcenny, aż musiałam uwiecznić ten moment na zdjęciu. A łzy nam leciały strumieniem ze śmiechu. Nawet męża jeszcze takiego rozbawionego nie widziałam. Do tej pory to wspominamy a synek czasami przed snem nakrywa się pościelą i wydaje te odgłosy no i wtedy wszyscy już udajemy śmieszne stworki 🙂 On ma dopiero roczek a jest taki pomysłowy i bardzo bardzo nas obserwuje urwisek mały 🙂 Pozdrawiam 🙂

  15. Ewa

    Starsza córeczka bardzo nie chciała chodzić do przedszkola, wolała być ze mną w domu. Na szczęście dzielnie dawała się zaprowadzać do przedszkola na zajęcia adaptacyjne i wydawało mi się, że rozumie iż ja muszę iść do pracy. W przedszkolu też jej się krzywda nie działa, chętnie uczestniczyła w zabawach, no ale jednak wolała z mamą. Aż tu przyszedł pierwszy dzień „bez mamy”. Zaprowadzam ją do przedszkola, buziak na pożegnanie i lecę do pracy. A moje małe szczęście przekroczyło tylko próg swojej sali i krzyknęło: Cześć! Nazywam się Ania i mam wszy – oczywiście takowych nie miała.

    (Ciekawe, gdzie zasłyszała, że dzieci z wszami nie chodzą do przedszkola…)

  16. Kasia Marzantowicz

    Moja starsza córeczka Anastazja (3 lata) przygotowuje się w przedszkolu do występu z okazji Dnia Babci i Dziadka. Każde dziecko ma do naczenia się na pamięć dwa wersy wierszyka. Z którymś razem udało nam się namówić latorośl do powtórzenia w domu, a oto co usłyszeliśmy:
    ” Dzisiaj mamy święto Dziadka,
    okazja niezwykle rzadka…..
    (chwila ciszy)
    kupa jest rzadka”

  17. Anna K-a

    Jestem mamą dwójki – syn lat 4, córka 8 miesięcy. Wczoraj, jak co tydzień mąż położył się obok córki na tapczanie, która postanowiła opowiedzieć mu co robiła przez cały dzień gaworząc pod noskiem: ga-ga, agu, ababababa, babi, blele le…na co mąż w końcu odparł: -ah! maleńka, gdybym tylko mógł zrozumieć co Ty do mnie mówisz…Wówczas synek zdecydowanym głosem powiedział: – tatuniu, Ty tego nigdy nie zlozumiesz, bo to jest takie babskie paplanie.
    Aha.

  18. Aneczka

    Wraz z mężem nie dorobiliśmy się jeszcze swojego domu, a więc pomieszkujemy z synkiem Kacperkiem w bloku (dodam, że to bardzo kolorowe osiedle :)). Niestety synek nie ma tutaj żadnego kontaktu ze zwierzątkami, które bardzo lubi, mimo to ma cały szereg maskotek i ich kopii elektronicznych. Podczas świąt, które spędzaliśmy u babci na wsi, Kacperek zaczął głaskać dwa puchate kotki, które dziadek przygarnął kilka dni wcześniej ze schroniska…te w pewnym momencie zaczęły głośno miauczeć, na co synek wykrzyczał: „Ooo, dziaałają!”. Zachwytów nie było końca, a my mieliśmy ubaw po pachy 🙂

  19. Karolina Panasiuk

    To był jeden z tych dni kiedy myślisz, że ogarniesz wszystko: dzieci, dom, pracę i jeszcze zostanie czasu dla Ciebie. Na dodatek wygraliśmy walkę z pieluchami. Postanowiłam to uczcić gotując coś pysznego, podczas gdy 2,5 letni synek bawił się w pokoju obok. Po chwili przyszedł z lekko zabrudzoną na brązowo rączką i poprosiło umycie. Pomyślałam, że bawił się rdzewiejącą pokrywką od garnka przygotowaną do wyrzucenia. Po jakimś czasie ruszyłam do pokoju dziecięcego. Cały dywan w brązowych smugach. Cały! Zapach nie pozostawiał wątpliwości…Ale gdy zajrzałam do majteczek niespodzianka. Pusto. Za to Synek z niewinna minką oświadczył : „czoko i dejl zrobili kupke”. Patrzę w stronę klatki z naszymi świnkami morskimi, a one biedaczki skulone w kącie, podczas gdy na podeście, gdzie stoją ich miseczki leży kupa. I na pewno świnki by takiej nie zrobiły…Teraz urodziła się nam córeczka więc zakup nowego dywanu chyba odłożymy na później:P

  20. Marika

    Witam.
    Mój synek jeszcze nie mówi i w zasadzie mało rzeczy robi bo ma zaledwie parę miesięcy 😀 ale za to nie zapomnę jak z racji tej, że jestem w domku z synkiem dostałam pod opiekę siostrzenicę. Malutka prawie 5 lat troszkę się nudziła gdy karmiłam syna więc włączyłam jej pierwszą lepszą płytę dvd była to „rodzina Leśniewskich” mała widzę strasznie znużona więc zapytałam „kochanie nie podoba Ci się film?” a ona do mnie bez przekonania „nie ciociu ja lubię takie starożytne filmy”… 😀 dziękuję kochanie, ciocia od razu poczuła się młodziej 😀 nie mogłam powstrzymać śmiechu przez tego szkraba! jak jej nie kochać! 😀 pozdrawiam, mama lat 28 😀

  21. Anna Mierzwińska

    Droga Mamo na Tropie, gdy zobaczyłam Twoje zadanie konkursowe to od razu przypomniała mi się pewna sytuacja z serii „smieszne powiedzonka malucha”…
    A było to tak… mój Synek siedział w przedpokoju i trzaskał lustrzanymi drzwiami od szafy, ukucnęłam przy nim i tłumaczę: „Skarbie nie trzaskaj drzwiami, bo mama się boi, że zbijesz lustro i sie skaleczysz”, na co Synek odparł: „mama pójdzie do pokoju, a Szymuś będzie rozrabiał”!
    Albo jakiś czas temu przy wieczornej kąpieli mówi „mamo tylko pamiętaj umyć mi mój bufet!”, a ja na to „jaki bufet?’, a Synek ze spokojem „no jajka i kiełbaskę… jak w bufecie!” – popłakaliśmy się z mężem się ze śmiechu! 🙂

  22. HannaJ

    Mieszkamy wraz z mężem i naszym pięcioletnim synkiem Piotrusiem w domku, który jest w tgz zabudowie szeregowej to znaczy domek obok domu. Niedawno zmienili się nam sąsiedzi i wprowadziło się małżeństwo mieszane ona piękna biała blondynka on przystojny ale murzyn. Na domiar tego mają dwoje dzieci z których jedno jest białe a drugie czarne mają 6 i 4 lata. Starsze jest z poprzedniego związku naszej sąsiadki. Nasze dzieci bawią się razem doskonale, a czasem się zdarza, że pilnujemy sobie dzieci nawzajem , gdy jest taka potrzeba dobro sąsiedzka. Szczęśliwym trafem nasza sąsiadka zaszła w ciążę a Piotruś widząc jej obfity brzuch spytał o przyczynę. Pani Beata powiedziała Piotrusiowi, że będzie miała jeszcze jednego małego dzidziusia. Piotrek stanął spojrzał na brzuch, stojących obok Laurę i Bena bo tak maja na imię dzieci sąsiadów i krzyknął . O Boże ! Laura biała, Ben czarny a jak te dziecko będzie w paski jak zebra, albo w plamy jak panda! Zaskoczenie było kompletne. Dobrze, że tą niezręczną sytuację szybko śmiechem i żartem rozładowała sąsiadka, bo ja byłam wypowiedzią Piotrusia tak zaskoczona że odebrało mi mowę.

  23. Aneta

    Moja córka Oliwka już od najmłodszych lat wykazywała się po swoim tacie szczególną miłością do motoryzacji i mechaniki. Kiedy Bogdan grzebie coś w garażu lub przy samochodzie ona dzielnie mu towarzyszy i nie odwiodą jej od tego zajęcia żadne inne czynności typowo dziewczęco- dziecięce. Ona zna się na rozmiarach kluczy, wie gdzie chłodnica i resor a nawet co to katalizator. Kiedyś moja siostra kupiła sobie kilkuletnią mazdę i przyjechała nią na urodziny Oliwki. Wiadomo faceci poszli popatrzeć , zajrzeć gdzie się da , postukać, popukać i podyskutować o opłacalności zakupu. Niestety ona nie mogła w tym uczestniczyć , bo właśnie stroiłam ją w odświętna sukienkę. Lecz ciekawość nie dawała jej spokoju i ciągle zerkała przez okno co oni tam robią przy tym samochodzie. Kiedy podpaliłam świeczki na torcie a goście usiedli przy stole Oliwki tam nie było. Po kilku minutach przyszła w ubrudzonej jak z kopalni sukience ze słowami na ustach „ wujek coś ci tam cieknie z silnika, weszłam pod samochód , ale i tak nie widać skąd” stała tak z tą mądralińska zadowoloną miną a ja myślała , że ją rozszarpię na kawałki. A dziadek dla żartu spytał czy u niego wszystko w porządku, czy tylko zrobiła przegląd w cioci samochodzie. Wszyscy pękali ze śmiechu! Do dziś w rodzinie mówią , że jak kłopoty z autem do Oliwki! Już nie mam siły moja wymarzona córka wyrasta mi na mechanika samochodowego , a kto będzie ze mną chodzić do kosmetyczki jak ona ciągle siedzi z mężem w warsztacie a wieczorem rozmawia z nim o turbo sprężarce a nie ze mną o turbo lokówce !

  24. Aleksandra

    Jasiek bardzo przeżywa wyjazdy delegacyjne taty, za każdym razem pyta, gdzie tym razem pojechał i kiedy wróci. Podczas ostatniej kolędy byliśmy tylko we dwoje, kiedy ksiądz rozpoczął modlitwę: ‚Ojcze Nasz, któryś jest w niebie…”. Na co mój 3-latek przerwał księdzu słowami ‚Pse pana, a mój tatuś w Rzeszowie jest’ 😉

  25. Adrianna

    Dodawałam już jeden komentarz ale muszę i drugi, bo wczoraj moja 5 letnia siostra Gabrysia (fanka kucyków pony ,czarodziejek i innych magicznych bajek) znokautowała nas swoją odpowiedzią.
    Siedzimy i pijemy kawę, a Gabrysia przychodzi, siada i patrzy na mnie i mamę, po czym chwilę myśli i pyta: „Mamo, a skąd ja się wzięłam w Twoim brzuszku?”
    Zdziwiona mama, zaczerwieniła się i odpowiada: „No wiesz Gabrysiu, z tatusiem bardzo się kochamy i zawsze kochaliśmy, dlatego znalazłaś się w moim brzuszku.”
    Na co Gabrysia znów po chwili namysłu: „Eee mamo nie kłam, to musiała być magia.” 😀
    Pękałam ze śmiechu.

  26. Paulina

    Przyjmowanie kolędy przy wiecznie buntującym się dwulatku aż prosi się o wpadkę. No ale nie myślałam, że katastrofa przyjdzie tak szybko. Wchodzi ksiądz z ministrami, pięknie zaintonował „Dzisiaj w Betlejem”, a mój dwulatek odzywa się „Nie! Dzisiaj nie!”

  27. Tomasz

    Serdecznie witam Wszystkie Panie.
    Chyba jako jedyny facet komentarz tu zostawię.
    Bardzo chciałbym wygrać zestaw konkursowy
    który do wszelkich zadań będzie gotowy.
    By żonka zamiast butelki ciągle gotować
    mogła w spokoju pospać czy z córeczką poraczkować.
    A więc i ja historyjkę napiszę
    i najzabawniejszy moment z córeczką opiszę.
    A więc gdy byliśmy u ortopedy z córeczką
    bardzo przejęci byliśmy jej małą stopeczką
    bo przy urodzeniu jej się wykrzywiła
    i bardzo chcieliśmy by do normalnego ułożenia wróciła.
    Lekarz ją badał, stopy oglądał,
    odpiął pampersa i bioderka oglądał.
    Córeczka upuściła grzechotkę więc chciał ją podać
    schylił się, podniósł a wtedy córeczka
    nie mając jeszcze zapiętej pieluszki
    sikać zaczęła i lekarza całego
    zobaczyliśmy obsikanego.
    A Julka śmiać się zaczęła
    powiedziała ” Tata sisisi”
    i grzechotkę od lekarza w rączkę wzięła.
    Śmialiśmy się wszyscy na gabinet cały
    nawet lekarz miał ubaw nie mały.
    I do dziś z nim wspominamy
    jaką to super córeczkę mamy,
    która obsikała doktora
    i powiedziała że to wszystko taty robota 🙂

    Serdecznie pozdrawiam
    i swój wpisik zostawiam.
    Mam nadzieję, że jury przekonać się da
    i dla ukochanej żonki na rocznicę ślubu sterylizator wygrać się uda:)

    Tata Tomasz

  28. Patrycja

    Nasza prawie trzyletnia córeczka niczym strateg potrafi zdobyć upragniony cel. Co tydzień jeździmy do sali zabaw, gdzie wśród wielu wielu samochodzików jest ten jeden pożądany przez wszystkie dzieci- jeep z bagażnikiem. Ola zawsze miała problemy w dopchaniu się do niego, aż wpadła na genialny pomysł. Albo czeka przyczajona za jakimś filarem niczym jastrząb, aż właściciel na chwilę oddali się od samochodu, wtedy myk podbiega i z piskiem opon odjeżdża. Ostatnio, gdy zniecierpliwiona czekaniem, aż dwaj pięciolatkowie odejdą lub się od wrócą od jeepa, wpadła na pomysł. Z plecaczka wyciągnęła cukierki, dała po jednym każdemu z chłopców i pokazała, że mogą sobie wziąć więcej jeśli podejdą do mnie siedzącej w pewnym oddaleniu. Chłopcy przybiegli, ja zdziwiona o co im chodzi, a córa, która miała im autka przypilnować, szybko zagazowała, tylko kurz było widać za nią….Biedni mali panowie rzucili cukierki i biegiem w pogoń za córeczką….. cukierek za samochód! To jest interes


Zamieść nowy komentarz