abs-1146030_1280

3 typy mężczyzn, których unikam!

Mężczyzna to silna płeć, choć podobno ta brzydsza. W Polsce stanowią ok. 48% populacji jak podaje Wikipedia. Oczywiście każdy z nas bez problemu wymieni atrybuty męskie typu większy zarost niż u kobiety, silniejsze rysy twarzy, szersze barki a węższe biodra niż u płci przeciwnej. Oczywiście o narządach płciowych, tembrze głosu czy społecznych uwarunkowaniach ról życiowych nie wspominając. Kiedyś pisałam Wam post o tym kim jest mężczyzna (odsyłam do niego!), a dziś chciałam rozszerzyć temat! Przecież przyjacielem każdej kobiety jest kochający ją bezgranicznie mężczyzna! Ale chodzą po tym świecie takie przypadki, które powodują u płci przeciwnej gęsią skórkę, wzdrygnięcie na samą myśl o bliższym poznaniu… A jakie są te unikane przez mnie typu mężczyzny? Podzieliłam ich na 3 grupy i jestem bardzo ciekawa Waszych przemyśleń na ten temat!

1. Lustereczko, powiedz kto jest najpiękniejszy w świecie!

Jestem kobietą i to niejako do mnie przypisane jest lustro i pindrzenie się przed nim sekundami trwającymi minuty i minutami trwającymi godziny! To ja kobieta powinnam mieć wypchaną kosmetyczkę po brzegi, taki przynajmniej jest stereotyp. A facet, no cóż! Powinien być jak ten drwal z lasu, w łazience spacerować w ręczniku z mydłem szarym i szamponem w dłoni. No a na półce sto jeszcze dezodorant oraz ewentualnie jeśli ma się czym poszczycić na głowie coś do  układania włosów. Ale kiedy role się odwracają… Ty wtrojona, wymalowana i z włosami ułożonymi na głowie czekasz tupiąc bucikiem, bo Twój książę z bajki zamiast siodłać rumaka pływa w wannie od pół godziny. Oczywiście lubię zadbanych, pachnących facetów, których wygląd przyciąga oko na dłuższy moment, których stój jest schludny w ciekawym stylu. Tak kocham tych co mają mięśnie, takim sześciopakiem na brzuchu i to nie piwnym nie gardzę! Ale jeśli chłop zaczyna mi zajmować łazienkę przez większość dnia lub kosmetyczka księcia jest dwa razy większa od mojej szybko myślę o ewakuacji. Przecież nie będzie mnie kochał ten mój mężczyzna najbardziej na świecie, to miejsce jest już zajęte przez niego samego!

2. To mnie nie dotyczy!

No ja się pytam czy jesteś mężczyzną? Czy zasługujesz na ten szlachetny tytuł? Kiedy podchodzi do Ciebie kobieta z wózkiem przy drzwiach tramwaju, a za nimi ukazują się dwa schody z czego najniższy zawieszony jest na poziomie kolana dorosłego człowieka. A Ty książę co robisz? Patrzysz, oceniasz, że szkoda męczyć dłonie i wsiadasz… I obserwujesz jak dwie drobne kobiety targają wózek z bliźniakami, czyli jakieś 50 kg lekko licząc całość. A kiedy po tramwaju unosi się gorzki komentarz, że mężczyźni wyginęli chyba, reagujesz oburzeniem… Ciężko znieść krytykę, wytknięcie w punkt?
A kiedy siedzisz sobie wygodnie w środku komunikacji miejskiej, jest przyjemnie, wygodnie i błogo! Świat za szybą mija w takt lekkiego kołysania na kołach czy szynach. A tu nagle na wysokości twarzy coś przesłoniło Ci promienie słońca. Spoglądasz na tą górę co wyrosła niespodziewanie i już wiesz, że tylko szybkość światła uwolni Cię od podejrzeń, że zauważyłeś. A to przecież najlepiej ignorować rzeczywistość, zaklinać ją aby może ten ciążowy brzuch rozpłynął się w inną stronę środka transportu. I jak tam Książę się czujesz? Panem sytuacji, mocarzem? To ty tu rządzisz jak prawdziwy samiec w stadzie! Dobrze, ze pokazujesz Nam, kobietom nasze miejsce w szeregu, bo jeszcze byśmy się zapomniały roszcząc sobie prawo do początku kolejki po nasze własne szczęście!

3. Jesteśmy w ciąży!

Został nasz książę panem domu, mężem i za chwilę zostanie ojcem. To świetna sprawa, że postanowił gdzieś wreszcie zakotwiczyć, założyć rodzinę, podarować życie. Książę jest wspaniałym mężem i będzie cudownym ojcem dla rosnącej w brzuchu swej partnerki fasolki. Ale co to? Cóż to za zmiana z zadbanego polującego faceta na zadomowionego niedźwiedzia kanapowego? A od momentu okrzyku „Jesteśmy w ciąży!” sprawia wrażenie jakby chciał ścigać się ze swoją żoną kto będzie miał większy brzuszek ciążowy. Tylko ten jego jakoś po 9 miesiącach porostu, pojony tłuszczem, piwkiem oraz dopieszczany kanapowym leżakowanie aby się pięknie związało w cudowny sposób nie zniknie… Albo nie wyda owocu! Myślę, że żadnej ze stron zasiedlenie własnych 4 ścian nie zwalnia z obowiązku dbania o siebie. A taki tryb życia to tylko fundowanie swojej kobiecie strasu w postaci królewicza miażdżycy, zawału czy udaru…
A Wy jakie macie grupy, których unikacie? Czy jest jakiś typ naszych królewiczów, który zdecydowanie zalazł Wam za skórę, albo który Was rozczula… Na tyle, że pomimo czerwieni lamp ostrzegawczych lgniecie do niego jak ćma do ognia….



Istnieje 10 Komentarzy

Dodaj swój
  1. Z miłości do

    Oprócz tych typów unikam:
    – macho (jestem silnym, bezmózgim samcem, jestem samcem więc mogę),
    – ja wiem lepiej (nie trzeba chyba wyjaśniać),
    – cwaniaczka (nie jeden był pewny siebie jaki to jest cool, po czym wystarczyło rzucić mu ciętą ripostę i milkł jak zaklęty)
    oraz damskich bokserów 😉

  2. Nasze Bąbelkowo

    Ja w młodości lubiłam tak zwanych "niegrzecznych chłopców", którzy żadnych reguł nie przestrzegają, prują na motorze 300/godzinę, do szkoły uczęszczają albo i nie – w zależności od tego, czy aktualnie mają na to ochotę. Potem zmieniło mi się diametralnie – bo taki facet dobry jest na nastoletnie szaleństwa, imprezy, spontaniczne wypady w nieznane – ale na pewno nie założysz z nim trwałego, stabilnego i opartego na obopólnym zaufaniu związku. Teraz generalnie drażnią mnie wszelkie skrajności – nie zwróciłabym zatem uwagi ani na wypindrzonego pięknisia, ani na totalnie zaniedbanego pana z brzuszkiem o wyglądzie bezdomnego 😉 Ale co ja mówię? Przecież na nikogo w ogóle nie zwróciłabym uwagi, bo jest mój Małżonek, choć do ideału mu daleko 😉

  3. Agnieszka/Agumama

    Uśmiałam się przy typie nr 3, ale to chyba jest wpisane w oczekiwanie na dziecko. My z M. równomiernie, razem przybieraliśmy na wadze, gdy chodziłam w ciąży. Na jego szczęście, mój bliźniaczy brzuszek był większy 😉


Zamieść nowy komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.