dsc_2841

Zabawki drewniane (nie)dziękuję!

Zabawki drewniane są modne, chodliwe. Teraz każdy chce się nimi pochwalić przed znajomymi i rodziną. Bo to w dobrym tonie i wpisuje się łatwo w pro ekologiczne zachowania całej rodziny. A do tego zabawki drewniane są świetną zabawą dla całej rodziny bez względu na to ile mamy lat na karku. Ale ja (nie)lubię zabawek drewnianych!!! A oto powody:

1. Są wieczne!

Jak każda mama, zresztą jak każdy rodzic kocham rozpieszczać swoje pociechy. Kupować, kupować, rozpuszczać, nagradzać nawet wtedy gdy nie ma widocznego powodu. Tak na co dzień czy od święta. Zresztą często łapię się na tym, że wychodząc do lokalnego sklepu czy dyskontu po chleb wracam z czymś dla maluchów. Jednak od czasu przejścia naszej rodziny na drewno, pojawił się problem. Nie chcą się zużyć, nawet bliźniaki nie są w stanie tych zabawek popsuć. A tym samym kończy się cierpliwość małżonka do kolejnych zakupów. Nie mam już wymówki, że jak te plastikowe uległy zniszczeniu i trzeba naszym pociechom dostarczyć nowych wrażeń. A tak czasami o tym marzę!

2. Nie śledzą domowników!

Jak ja lubię te zabawki grające, gadające, interaktywne. Zagłuszające dzień i noc myśli w mojej matczynej, przemęczonej głowie. Kocham te głośne melodie po jakimś czasie, nawet przeze mnie nucone pod nosem bezwiednie. A na dokładkę drewniana zabawka w nocy Cię nie wystraszy. Kiedy to mkniesz niepostrzeżenie przed dywan pokoju, chcąc wśród ciszy snu rodzinnego dokonać toalety podboju. A tu kroczek za kroczkiem śledzony przez interaktywne zabawki człowiek bywa i się włączają kiedy trzeba! A takie drewniane, głuche na twe kroki leżą przy kanapie porozrzucane przez maluchy. Jedynie gdy będziesz mieć szczęście, poczujesz klocka lekkie kopnięcie. I tyle, nikt Cię nie nakryje na wychodzeniu z łóżka.

3. Wymagają zaangażowania!

Kiedy wręczysz dziecku interaktywną zabawkę, ona śpiewa, tańczy i nogą zamacha i je i sika i koziołki fika. A rodzic kawkę wtedy pije i gazetę czyta. Nic nie musi, prócz wymiany baterii co czas jakiś. Dziecko przez zabawkę wciągnięte w świat wirtualny, rodzic nie nachodzony przez nie nachalnie. A te drewniane klocki i kolejki, to koszmar istny bywa. Dziecko stoi nad rodzicem i zabawy się domaga. Układać toto trzeba, łączyć, planować i totalnie się w zabawę całą rodziną angażować. A kto ma teraz czas na takie zabawy, przecież w tym pędzie rodzic z dzieckiem bawić się nie będzie!
Nie wiem co jeszcze dopisać powinnam. Co przeszkadza mi w tych drewnianych klockach i samochodzikach. Kolejki godzinami układać musimy, dzieci jeżdżą, trąbią i tak się wciąż bawimy. Nie jeden raz po nocy idąc cicho obiłam sobie palca u stopy o te drewniane licho. Jednak jak tu zabawek z drewna nie kochać, kiedy dzięki nim rodzina zasiada wspólnie nie tylko przy obiedzie?! A te świetne kolejki, dotarły do nas jakby w komplecie od Lidl, tam zakupić je możecie.
A czy u Was drewniane zabawki naczelne miejsce zajmują?



Istnieje 25 Komentarzy

Dodaj swój
  1. Maluch w Domu

    Jak poetycko ujęłaś niektóre frazy! Oczywiście jest jedna cecha, która wybitnie do mnie przemawia. Jak dostaniesz takim drewienkiem w globus to nawet poczujesz 🙂 a w ostateczności, gdy opału na zimę brak się przydadzą 🙂
    A tak serio. NO SUPER, że w czasach badziewiarskiego plastiku jest coś co przetrwa pokolenia!

    • Mama na tropie

      Oj to żeś trafiła! Zupełnie o tym zapomniałam a to prawda! Takie drewienko na opał będzie jak znalazł, a do tego teraz malowane ekologicznymi farbami więc nie zatrujesz się gdy rozpalisz ognisko na środku mieszkania

  2. Joanna J

    Przewrotnie to ujęte. Ja jako dziecko nie cierpiałam drewnianych zabawek, moja córka też nie jest zainteresowana. Wydaje mi się że to głównie rodzice chcą kupować drewniane zabawki bo to eko i modne a dzieciaki to jakoś średnio zachwyca

  3. Joanna J

    Przewrotnie to ujęte. Ja jako dziecko nie cierpiałam drewnianych zabawek, moja córka też nie jest zainteresowana. Wydaje mi się że to głównie rodzice chcą kupować drewniane zabawki bo to eko i modne a dzieciaki to jakoś średnio zachwyca


Zamieść nowy komentarz