dsc_2704

Perlux czy perły czynią cuda?

Każdy rodzic próbuje uporać się z piętrzącymi się hałdami prania, szczególnie, gdy w domu jest więcej niż jedno dziecko. Ja czasami boję się wejść do łazienki, albo wpuścić tam samodzielnie któregoś z bliźniaków. Boję się, że pranie ich pochłonie i ich nie odnajdę. Takie nasze pole do zabaw w chowanego czasami tam się pojawia. Siłą rzeczy jestem zarobiona, zapracowana i mój czas dzielę na tak wiele części, iż nauczyłam się kochać nowinki, innowacje które pomagają mi poprawić funkcjonowanie mojego domu.

Z taką więc nadzieją powitałam w moim domu perły Perlux, które otrzymałam w ramach kampanii Streetcom. A tak swoją drogą jeśli i Ty chcesz mieć okazję na testowanie różnych fajnych rzeczy to zapraszam <<TUTAJ>>. Ale wracamy do perełek.

Perły przybywają do nas w dwóch wariantach do białego i koloru, w ilości sztuk 24 lub 16. Opakowania zawierające 24 sztuki są zamknięte w poręcznym pojemniku, zaś te z 16 sztukami są ofoliowanym opakowaniu – jak dla mnie takim „uzupełniającym”. Nasz środek piorący zamknięty jest w pojedynczych perłach, zbudowanych z dwóch komór. W większej znajduje się faza sypka z kolorowymi drobinkami, zaś w drugiej znajdziemy fazę ciekłą z zielonym lub granatowym kolorze w zależności od wariantu. W samej perle znajdziemy środki powierzchniowo czynne, zmiękczające wodę, kompleks aktywnych enzymów, składniki wybielające, chroniące kolory i inhibitory szarzenia. List jest spora, a perła taka malutka…

Za co kocham takie rozwiązania? 
Zajmują niewiele miejsca, bo nic mnie tak nie denerwuje jak kilka butelek i opakowań, o których trzeba pamiętać w jakiej kolejności, ile i kiedy dodać. Zajmują bardzo dużo miejsca w naszych małych łazienkach i muszą być chronione przed naszymi ciekawskimi pociechami. A tutaj mamy małe pudełko, które łatwo schować na najwyższej półce z dala od maluchów.
Ma skoncentrowaną formę. Czemu to takie ważne? Ponieważ dzięki temu dajesz od prania najmniejszą ilość detergentu wśród dostępnych na rynku produktów i nie obciążasz środowiska. A skoncentrowana formuła to również oszczędności w naszym portfelu, więc możemy poszaleć z jakąś przyjemnością po ciężkim dniu prania.
Prostota użycia. Jedna perła i tyle. Wrzucamy ją na dno bębna pralki i przykrywamy praniem. Wybieramy pożądany program i cieszymy się „wolną” godzinką czy dwoma… Producent zaznacza, iż 40 stopni i 40 minut prania to minimalne wartości programu piorącego, aby wrzucona perła w całości nam się rozpuściła i zadbała o piorące się ubrania.
Waleczna sztuka. Perły okazały się bardzo wprawne w wybarwianiu plam. Radzą sobie praktycznie z każdą plamą, nawet tymi z trawy czy błota, które przy tej pogodzie są moją zmorą. A do tego ten zapach. Bardzo dla nas przyjemny, długo utrzymujący się na ubraniach, nawet tych suszonych na dworze. Jednak nie jest aż tak intensywny, aby drażnić w jakikolwiek sposób. Zapach dłużej utrzymuje się na ubraniach wypranych w wariancie do białego.
Nas perły zachwyciły i równie pozytywne opinie zebrały u osób, którym miałam okazję wręczyć pakiet testowy w ramach kampanii. Nie spodziewałam się, iż polubię tak bardzo Perlux. A Wy czy znacie ten produkt? Jak się u Was sprawdzał?



Istnieje 12 Komentarzy

Dodaj swój
  1. Żyć nie umierać

    Znam te perły, brałam wcześniej udział w kampanii Streetcom i Perlux, u mnie nie do końca tak rewelacyjnie się one sprawdziły, no ale poza mega mocnymi zabrudzeniami, z którymi sobie u nas nie poradziły, to tak spisały się ok. I choć kiedy ja je testowałam nie widziałam ich w wielu sklepach, to teraz są już dostępne w prawie co 2 sklepie 🙂


Zamieść nowy komentarz