6

W pudrowej klatce macierzyństwa

Zawsze byłaś wolną kobietą, panią siebie samej i swojego życia. Nawet jak związałaś się z kimś na dłużej, mogłaś o sobie decydować, oczywiście korygując obrany kurs o wytyczne tej drugiej połowy. Oczekujesz maluszka, na którego z wielką nadzieją czekacie. Wiesz, że Twoje życie się zmieni, przewróci się cały Twój dotychczasowy świat. Nowa sytuacja oczywiście ma zmienić Ciebie i Twój świat na lepsze. Ale czy taka jest rzeczywistość po urodzeniu dziecka?
Urodziłaś, maluszek już po tej stronie brzucha. Cud wielki się stał, a Ty miałaś w nim ogromny udział. Nikt Ci tego nie odbierze. Jednak z dnia na dzień jakoś ta cała euforia niknie w oczach. Zastanawiasz się czy to z Tobą jest coś nie tak? Przecież plan był tak wspaniały, taka gwiazdka z nieba jest Twoim udziałem. A co z Tobą? Czemu zagłębiasz się w coś czego istnienia nie przewidział nikt, przynajmniej oficjalnie?!

 

Baby blues, czyli pudrowe początki…

Początek bywa wbrew pozorom najłatwiejszy. Natura tak to poukładała, że możesz nie spać, jedzenie też bywa sporadyczne, a organizm kobiety działa. Z boku patrząc, dziwnie pracuje jakby nic się nie działo. Tak jakby nie chodził na resztkach akumulatorów skrzętnie ładowanych podczas ciąży. W końcu zapas tłuszczyku do spalenia jest pokaźny. Unosisz się jakby nierzeczywiście w rzeczywistości. Sama nie wiesz kiedy mija Ci dzień na tych samych działaniach, kręcących intensywnie Twoim światem 24 h na dobę bez końca. Ale Twoje skupienie i świat obraca się wokół dziecka. Choć jest to pomocne w niepewnych działaniach młodej matki potrafi przerodzić się w potwora wychylającego głowę zza rogu przemęczenia i miłości do dziecka jednocześnie. Grasz co dnia dziecięcego bluesa!

Pobudka w macierzyństwie…

Czas mija, maluch prawie siedzi. Później zdobywa kolejne kroki milowe w swoim dziecięcym życiu. A Ty, matka, pomału otrząsasz się z wiru niemowlęctwa. Już doczytałaś prawie do końca instrukcję obsługi malucha, której jakaś złośliwa siła nie dała Ci przy okazji porodu. Opanowałaś podstawy opieki, już znasz Wasz wspólny, dyktowany przez malca plan dnia. Z pozoru wszystko wreszcie działa jak należy, gracie w jednej drużynie w grę zwaną macierzyństwem. Czas urlopu i pobytu z dzieckiem mija właściwie nie wiadomo kiedy. Ale są dni, pewne, o których jakoś nikt nie opowiada. A Ty jesteś nimi bardzo zdziwiona, przecież nie podejrzewałaś iż istnieją. Z każdym tygodniem te chwile są coraz częstsze, sytuacje coraz intensywniejsze i na bardziej zagłębiające się w Twoje wnętrze. Ty jesteś coraz bardziej nerwowa… No właśnie, przecież to niemożliwe! Przecież wszyscy piszą, iż macierzyństwo jest czystą miłością, czułością… Jawi się w słodkich, pudrowych kolorach, bo Ty jako matka powinnaś własnie tak je postrzegać! A Ty czujesz się jak w……

Jak w klatce…

Czujesz się wyrodną matką, ponieważ Twoja irytacją sytuacją w domu jest coraz większa. Nie radzisz sobie, nie to nie to! Po prostu Twój organizm w sobie najlepiej znany sposób daje znać, że bateria się wyczerpała. Mówi, że nie zniesie już szybkich pryszniców branych z elektryczną nianią przy uchu aby wyskoczyć do dziecka na czas. Nie jest w stanie tolerować obecności tylko osób małoletnich w swoim otoczeniu i pragnie wyrwać się z tej pudrowej klatki macierzyństwa. Czy to źle? Nie czuj się winna, nie chcesz w żaden sposób przecież opuścić swojego malucha. Potrzebujesz znów wziąć swoje życie w swoje matczyne, zmęczone ramiona, utulić go i wiedzieć że jesteś jego Panią!
Kiedy idąc do osiedlowego dyskontu bez dzieci poczujesz się jakbyś unosiła się nad ziemią, to czas najwyższy…
Kiedy brak dzieci odczuwasz jakby odrosły Ci utracone podczas matkowania skrzydła…
Kiedy pójcie do toalety bez ciekawskiej pary oczu podążającej za Tobą jak cień…
Pozwól sobie na bycie dorosłą, a nie tylko matką, abyś nie uciekła od upragnionego macierzyństwa na dobre!



Zamieść nowy komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.