sandpit_love_affairs_1506655

Podwórkowa sprawa nocnikowa

W piaskownicy różne słyszy się rozmowy. A to jedna Pani drugiej Pani coś na uszko skrzętnie poda, że ładna dziś pogoda. A to głową w celu potwierdzenia pokiwa, że już późna spacerowa godzina. A to dzieckiem się pochwali, a to zabawki zbierze gdy już się do zabawy nie pali. Jednak czasami na pokładzie się pojawia ciężka sprawa. Odpieluchowanie stawiane jest na piaskownicy ekranie. I się niosą po niej krzyki „Jaśminku nie chcesz sisiu?” Co 5 minut znów powraca to pytanie jak bumerang. I uderza w każde ucho, co już dosyć ma lecz słucha. Z każdą chwilą coraz głośniej, no bo dziecko bez reakcji. Więc ta wstaje i z nocnikiem rozpoczyna taniec zacny. Dziecko w prawo, ona w lewo gonią się tak przez plac cały, wokół piasku, po drabinkach, przy zjeżdżalni ją do pada. I na nocnik sadzać siłą, przecież dziecko na wołania jej nic nie odpowiada. Później mają co komentować, jedna z drugą na ławeczce, kiedy przy każdej z prawej stoi pomnik upadku dziecięcej osobowości… A wszystko w uśmiechu, bez cienia litości.
grafika z matkawygodna.pl
Cała ta sytuacja niestety była ostatnio moim udziałem. Wiem, że często wizyta w piaskownicy czy na placu zabaw bywa dla wielu świetną okazją do plotek, przeglądu okolicznego przychówka i stanu portfela ich rodziców. Jako mama malucha, który dopiero co został przez nas całkiem niedawno rozumiem, że przejście na opcję bez pieluchy jest wielkim problemem. Rodzic się bardzo stresuje, denerwuje, że dziecku znów się coś przytrafi, a on nie lubi problemów i może nie zabrał 10 par na zmianę. Ok, rozumiem. Ale po co od razu informować o wszystkim całą okolicę? Chciałabym, aby każdy rodzic pamiętał o kilku prostych zasadach współżycia w piaskownicy:

1. Nie sikamy!

Tak, może to banalne. Ale dziecko przecież można wysadzić gdzieś dalej, zdecydowanie poza obrębem ogrodzonego placu zabaw. Przecież grodzimy je po to, aby nieproszeni goście nie załatwiali tam potrzeb fizjologicznych. A nasze maluchy choć mile tam widziane, nie mogą biegać boso po placu bo w każdym rogu przez jakieś dziecko jest nasikane. Szczególnie kiedy tak jak u nas czysty, pachnący Toi-Toi stoi zaraz obok.

2. Nie krzyczymy!

Czy to tak ciężko zrozumieć, że czasami ktoś chciałby usłyszeć własne myśli. Dzieci są bardzo żywiołowe, a plac zabaw to ich teren, ich środowisko, które z powodzeniem biorą we władanie. I niech ten teren tak już pozostanie. Czemu my dorośli, znów nim władać chcemy, krzyczymy, pytlujemy. A dziećmi się niewiele zajmujemy? A jak już przykują naszą zagadaną uwagę, krzyczymy przez plac cały, tak aby dzieci całej okolicy też nas usłyszały?

3. Szanujmy intymność dziecka!

Co mnie bardzo poraziło, to ta z nocnikiem bieganina. Przecież każde dziecko na szacunek zasługuje. A nikt dorosły nie chciałby, aby o jego intymnych tematach wrzeszczał przez plac cały. Znam ten stres kiedy dziecko zapomni się w zabawie i zmianę szykować trzeba ubranek. Ale nocnikiem dziecka straszyć to już przesada, delikatnie mówiąc z szacunku do młodego człowieka nie wypada. A później to suszenie gaci na płocie ostentacyjne, omawiane pospołu z koleżanką z ławki. Zdecydowanie nieszczęsne to obrazki. Tyle mówimy to szacunku, o dziecka wizerunku. Szkoda, że o tym pamiętamy tylko przy komputerze, drogie mamy. Myślę, że w tym naszym realu ochrona intymności naszych dzieci jest jeszcze bardziej potrzebna.
A Wy co o tym wszystkim myślicie? Czasami aż głupio komuś coś powiedzieć, takie życie. Niby uczą nas, aby z butami nie wpychać się drugiemu w życie. Ale jak traktować te zachowania w piaskownicy, delikatnie mówiąc nienależyte?!



Brak komentarzy

Dodaj swój

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.