bicie-dzieci

Bicie jako najlepsza metoda wychowawcza!

Kto z nas nie słyszał płaczu, a może i krzyków za ścianą jakiegoś dziecka. Kto nigdy nie był świadkiem
szarpania, albo wręcz klapsa na ulicy, w sklepie czy w żłobkowej przebieralni. A wszystko to widziała
nie tylko jedna osoba, a często wręcz tłumy, ludzka masa nie mająca kształtu, sumienia czy
człowieczeństwa. Bo masa to nijakość, beznamiętność czy brak jakiejkolwiek reakcji tak jak brak w
niej uczuć czy empatii. I w tym duchu codzienności wychowujemy własne dzieci, ale jak?
zdjęcie z pressmix.eu

 

Bijemy, bo tak zostaliśmy wychowani

Bicie, najbardziej upokarzający dla dziecka sposób kontaktu cielesnego, bywa wyssany niejako z
mlekiem matki. Często słyszymy z ust osób przyznających się do używania tego rodzaju przemocy nad
własnym potomstwem, iż oni tez byli bici i wyszli na ludzi. Tak zostali wychowani, żaden klaps im
jakoś podobno nie zaszkodził. Wskazują na siebie samych, oni wyszli na ludzi choć byli bici częściej lub
rzadziej, mocniej lub lżej. Nie istotne! Tak ich nauczono i tak nauczają dalej rozsiewając klapsy wśród
pokoleń. Jak można wyczytać w Raporcie TNS OBOP z 2014 roku do bicia przyznaje się większość
starszego pokolenia, ludzie którzy sami byli obdzielani klapsami za młodu czy z niższym
wykształceniem. To właśnie doświadczenie bicia w dzieciństwie łagodzi naszą postawę wobec lania
kolejnych pokoleń. Ponad 70% badanych, którzy doświadczyli bicia często lub czasami nie są skłonni
potępiać klapsów.

Wara, to moja sprawa, to mój dom!

Czy się wtrącamy, czy reagujemy, czy zwracamy uwagę czy raczej odwracamy wzrok zawstydzeni w
myśl zasady „Niech się wstydzi ten kto widzi!”??? Czy rzeczywiście jakakolwiek reakcja wymaga od
nas tak wiele? Oglądając Prowokacje Betlejewskiego, można było zauważyć iż ludzie bronią, reagują i
nie jest to wbrew pozorom tak rzadkie. Jednak nie było tam sytuacji, kiedy musieliby przeciwstawić
się rodzicowi rozdzielającemu klapsy pośród swoich dzieci. Czy tutaj wynik byłby taki jednoznaczny?
Niestety patrząc na wyniki badań nadal boimy się, wstydzimy lub po prostu nie chcemy reagować,
mieszać się w sprawy innych. Tak odpowiedziała prawie połowa ankietowanych, mówiąc że nie chce
się wtrącać w sprawy innych czy w sposób wychowywania dziecka przez rodziców.

Przez pampersa nie boli!

Klaps, taki niewinny dźwięk rozchodzący się przez pieluchę. Raz i już, nikomu to przecież nie szkodzi.
Nikt od tego klapsa nie zginął, a na małym dziecięcym ciałku nie widać śladów. Pewnie i tak go nic to
nie zabolało, a płakał bo się wystraszył. A jak nie boli to nie szkodzi, prawda? A taki maluch i tak nie
będzie pamiętał, więc po co bić? Co przez to zyskujemy? Prócz rozładowania napięcia, z którym sobie
nie umiemy inaczej poradzić? Bo klaps jest wyrazem naszej bezsilności, poczucia beznadziejności w
zastanej sytuacji. To coś co pokazuje jak bardzo jesteśmy niewydolni wychowawczo. A czego uczy
malca? Tylko tego, że siła ma zawsze rację, że jak będzie większy będzie miał przewagę i pokazujemy
mu jak ją wykorzystać przeciwko innym. Uczymy go przemocy, którą owijamy późniejszymi naszym
uśmiechami, kupowaniem dóbr. Czy chcemy żeby nasze dziecko też tak rozwiązywało swoje
problemy wychowawcze?

Bicie jako najlepsza metoda wychowawcza!

Dziecko, nasza najukochańsza istota. Często spełnienie marzeń przewracające jak meteor cały nasz
świat do góry nogami. To ono uczy nas tak wielu rzeczy o świecie, miłości do niego i daje nam poznać
rzeczywistość na nowo, zupełnie z innej strony. A czy jedyną rzeczą, którą chcemy pokazać naszemu
dziecku jest klaps, wyraz naszej bezsilności i nieradzenia sobie z dorosłym życiem? Czy chcemy
wychować małego frustrata, podchodzącego do życia z lękiem, kulącego się na każdy głośniejszy
dźwięk? Czy chcemy wychować nowe pokolenie w duchu przemocy wobec słabszych, bo kto wie czy
nie obróci się ona przeciwko nam???



Istnieją 2 Komentarze

Dodaj swój

Zamieść nowy komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.