make me bio

Make Me Bio – dbamy o cerę naturalnie

Make me Bio – mówi Wam coś ta marka? Dla mnie to nowość w kosmetyczce. Czy warto sięgać po naturalne produkty w pielęgnacji cery? Jaka jest między różnica między nimi a tymi kosmetykami drogeryjnymi?

Wiadomo, że o twarz trzeba dbać, aby zbyt wcześnie nam się nie zwinęła, nie zwiędła… A naturalne składniki zazwyczaj najlepiej na nas działają. Osobiście z wielką chęcią sięgam po produkty naturalne, do tej pory jeszcze się na nich nie zawiodłam. Jakiś czas temu dotarł do mnie zestaw wygrany w konkursie od Make Me Bio składający się z dwóch kosmetyków: Clean Powder oraz Garden Roses. Znacie tą markę? Używacie takich kosmetyków???

Make Me Bio – Clean Powder

Oczywiście prawidłową pielęgnację naszej twarzy zaczynamy zawsze od jej oczyszczania. Tutaj z pomocą przyszedł mi produkt o nazwie Clean Powder. Jest to kremowy proszek zamknięty w gustownym, zrobionym z brązowego szkła słoiczku. Jest to produkt przeznaczony dla cery wrażliwej, naczynkowej czy szarej. Produkt zbudowany jest w oparciu o białą glinkę, najdelikatniejszą z glinek oraz puder z owsa. Zawiera dodatkowo olejki kwiatu róży i lawendowy. Clean Powder możemy używać do oczyszczania twarzy lub jako maseczkę. Produkt należy zmieszać z wodą uzyskując żądaną konsystencję. Do maseczki możemy dodać jeszcze nasz ulubiony olejek który podczas 10min zabiegu będzie jeszcze odżywiał naszą skórę. Dzięki stosowaniu tego pudru do oczyszczania twarzy moja cera stała się zdecydowanie czystsza, pory się zwęziły i są mniej widoczne. Do tego pomimo zastosowania glinki, która ma przecież właściwości ściągające nie odczuwam tego na mojej suchej skórze. Cera jest przyjemna w dotyku, lepiej wygląda i jest nawilżona. Opakowanie ma pojemność 60ml i kosztuje 27zł.

Make Me Bio – krem Garden Roses

Następnym krokiem w pielęgnacji jest naniesienie kremu. Ten produkt również jest zamknięty w szklanym, brązowym słoiczku. Produkt ma bardzo lekką konsystencję i beżowy kolor. Zbudowany jest o hydrolaty z róży i geranium oraz olejków jojoba, makadamia, migdałowego i masło z mango. Tak duża ilość naturalnych składników okazała się zbawienna dla mojej suchej cery. Krem pachnie różami, na początku się tego obawiałam, ponieważ niezbyt go lubię i kojarzy mi się z czymś duszącym. Jednak po kilku zastosowaniach praktycznie go nie odczuwam, jest tak delikatny. Skóra jest delikatna w dotyku, nawilżona. Po dłuższym stosowaniu rano i wieczorem widać poprawę jej struktury i wyglądu. Słoiczek kremu Make me Bio ma pojemność 60ml i kosztuje 49zł.

Myślę, że warto zapraszać naturę do swojej kosmetyczki 🙂 Polecam…



Istnieje 7 Komentarzy

Dodaj swój
  1. bimbo

    Naturalne kosmetyki są prawie idealne, bo bardzo ciężko mieć na nie uczulenia. Sama korzystam z kosmetyków sklepu bobomio.pl z tego powodu, że ekologiczne = naturalne a naturalne równają się zdrowym 🙂 Jednak będę musiała sprawdzić ten kosmetyk o którym pisałaś.


Zamieść nowy komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.