dsc_1586

Co u nas słychać czyli o wielkiej piaskownicy, wodzie i pierwszym kroku

Kochani, dziś post o nas, o tym co u nas słychać. Ostatnio dużo się dzieje więc śpieszę z tym małym raportem. 
Otóż oficjalnie mogę powiedzieć, że Jasio chodzi. W zeszły weekend zaczął wstawać tak poprzez skłon na równe nóżki. Za każdym razem jak mu się to udało klaskał w rączki, cieszył się i zachęcał nas do dopingu. A potem zaczął próbować na środku dywanu, gdzie do wszelkich punktów zaczepienia stawiać swoje małe, pierwsze, niepewne kroczki. Kroczek, kroczek i bęc i oklaski. I tak oto z dnia na dzień poszedł. Minął już tydzień od tego czasu. Nadal oczywiście jest niepewny swoich możliwości, ale na stopach przemierza już coraz dłuższe odcinki. A jak się zapomni to potrafi nawet przedreptać cała szerokość pokoju targając coś w rękach aby mamie pokazać co znalazł – reklamówkę, jakieś ubranko czy długo nie widzianą zabawkę. To jest dla mnie zagadka, jeszcze tego samego dnia nie potrafił chodzić za za kilka minut już drepta jakby robił to już dłuższą chwilę. Wasze dzieciaki też tak miały??? Pewnie tak, ale jakoś nie mogę się nadziwić. Coś czuję, że dzieciaczek będzie mnie jeszcze nie raz zaskakiwał. 
W zeszłym tygodniu byliśmy też nad morzem, naszym polskim Bałtykiem. Wycieczka wraz z dziadkami Jasia, a moimi rodzicami. Jasio był zadziwiony jak zobaczył tą bezkresną piaskownicę, przepuszczał pomiędzy paluszkami ogromną ilość ziarenek piasku jakby chciał policzyć każde z nich. Kazał nosić się do wody aby zamoczyć koniuszek paluszków u rąk czy nóg. I z wielką pasją zbierał mokre kamienie, które omiatały przed chwilą fale i pomagał im wrócić skąd przyszły.
Poniżej kilka fotek z tej wyprawy.

I piękne kwiaty przed domem mojego dziadka.
A w niedzielę po basenie wybraliśmy się na festyn rodzinny pod tytułem „U Pana Boga za piecem” organizowany przez parafię NSJ w Szczecinie. Było wiele atrakcji w tym loteria fantowa, malowanie buzi dzieciaków, zajęcia taneczne i plastyczne. Ale Jasio najbardziej pokochał wóz strażacki, który chciał rozmontować. Sprawdził chyba każdą śrubkę czy oby nie odpada i się nie wykręca. I umazał na czarno białe, lniane spodenki. 
Na szczęście udało się je doprać.



Istnieją 4 Komentarze

Dodaj swój

Zamieść nowy komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.