akuku

Posiłki to pole bitwy, czyli o ślinaikach i ich przydatności

Kochani,
dziś tych postów się nazbierało aż 2 sztuki. Oj się rozszalałam:) Ale tak na poważnie to chyba nie jedna/jeden z nas ma wieczny dylemat przy karmieniu większego maluszka. Dać mu łyżkę, widelczyk czy miseczkę i niech samo się pożywi czy też cierpliwie walczyć o każdą wrzuconą mu do buzi porcję?? Ja też się czasami zastanawiam czy mam na ta zabawę czas i co ważniejsze czy mam czas posprzątać po tej fantastycznej maluszkowej imprezie:) Wiem, wiem im częściej będę miała jedzenie dosłownie wszędzie tym szybciej Jaśko nauczy się samodzielnego jedzenia. Ale czasami potrafi mnie zmasakrować:( Jasio jest bardzo otwartym, społecznie rozwiniętym i chętnym do dzielenia się dzieckiem. W związku, z tym dzisiaj po skończeniu jedzenia wziął swoją miseczkę i gdy mamusia odwróciła wzrok podstawił pod nos pieskowi, aby nic się nie zmarnowało. Pytanie – to była utylizacja tego co nie zjadł czy rzeczywiście się podzielił z „potrzebującym i wygłodniałym” pupilem??? Ciekawostka:)

Jako, że dzieciaki brudzą się ogromnie, a żadna mama nie nadąży z praniem, wieszaniem, składaniem i przebieraniem, od momentu rozpoczęcia rozszerzania diety próbowałam stosować Jasiowi śliniaczki. Niestety, te wiązane odpadły w przedbiegach. Nie dość, że się brudziły, bo przecież są z ceraty i materiału na wierzchu, do tego Jasio każdą zawiązaną na szyi rzecz usilnie ściągał. Nie miałam serca patrzeć jak przy tym ściąganiu wbija sobie zawiązane sznureczki w szyjkę. Więc zarzuciłam temat i starałam się mu podkładać pieluszkę tetrową pod brodę, z różnym skutkiem rzecz jasna.
Przy okazji przeglądania możliwych do zamówienia z firmy AKUKU do testów produktów, znalazłam ciekawy śliniaczek i postanowiłam spróbować raz jeszcze. Poniżej podsyłam dokumentację z naszego jedzeniowego pola bitwy:)

Śliniak – fartuch na rzep drukowany AKUKU
Współpracujemy



Moja opinia:
Śliniaczek z ceratki z nadrukowanymi samochodzikami. Po otrzymaniu od producenta pięknie się prezentował. Naprawdę byłam zadowolona. Do tego jest duży, zasłania nie tylko przód dziecka, ale i zachodzi na boki. Jest zapinany na wygodny rzep na karku maluszka. Ten śliniaczek zakłada się dziecku na rączki przez co dobrze przylega do ciała i się nie przemieszcza. Po ubrudzeniu po prostu przecierałam powierzchnię śliniaczka wilgotną szmatką i było po sprawie. Po pierwszych kilku użyciach byłam zachwycona. Zresztą Jasiek również.

 

 

Niestety po dłuższym wycieraniu go mokrą szmatką zauważyłam iż nadruk schodzi. Obecnie tak jak na zdjęciu brakuje już kilku samochodzików, a nie minęły jeszcze nawet 2 tygodnie testu. Szkoda, bo psuje to trochę cały efekt estetyczny.

 

Cena: ok. 8-9zł, niestety dokładnej ceny nie znalazłam:(
Ocena: chciałam dać 5, ponieważ śliniak nam się sprawdził, ale niestety przez to złażenie nadruków tylko 4:( Ja osobiście pomimo tego rozważę ponowny zakup gdy ta sztuka już nie będzie zdolna do współpracy:)

 




Brak komentarzy

Dodaj swój

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.